Serwis Internetowy Portal Orzeczeń używa plików cookies. Jeżeli nie wyrażają Państwo zgody, by pliki cookies były zapisywane na dysku należy zmienić ustawienia przeglądarki internetowej. Korzystając dalej z serwisu wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies , zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

I ACa 131/15 - wyrok z uzasadnieniem Sąd Apelacyjny w Katowicach z 2015-05-15

Sygn. akt I ACa 131/15

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 15 maja 2015 r.

Sąd Apelacyjny w Katowicach I Wydział Cywilny

w składzie:

Przewodniczący :

SSA Piotr Wójtowicz (spr.)

Sędziowie :

SA Joanna Kurpierz

SO del. Ewa Solecka

Protokolant :

Anna Wieczorek

po rozpoznaniu w dniu 15 maja 2015 r. w Katowicach

na rozprawie

sprawy z powództwa P. W.

przeciwko J. W.

o zapłatę

na skutek apelacji powódki

od wyroku Sądu Okręgowego w Częstochowie

z dnia 5 listopada 2014 r., sygn. akt I C 104/14,

1)  odrzuca apelację w części, w jakiej skierowana ona została przeciwko orzeczeniu o wynagrodzeniu pełnomocnika z urzędu;

2)  w pozostałej części apelację oddala;

3)  przyznaje od Skarbu Państwa (Sądu Okręgowego w Częstochowie) na rzecz adwokata J. G. wynagrodzenie w kwocie 3 321 (trzech tysięcy trzystu dwudziestu jeden) złotych, w tym podatek od towarów i usług w kwocie 621 (sześciuset dwudziestu jeden) złotych, z tytułu kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej powódce z urzędu w postępowaniu apelacyjnym.

Sygn. akt I ACa 131/15

UZASADNIENIE

Powódka ostatecznie wniosła o zasądzenie na jej rzecz od pozwanego 59000,-zł odszkodowania i 20000,-zł tytułem zadośćuczynienia za naruszenie jej dóbr osobistych, wraz z ustawowymi odsetkami od dnia wniesienia powództwa z tym uzasadnieniem, że pozwany (jej ojciec) od chwili jej narodzin nie wykazywał nią żadnego zainteresowania i uchylał się od płacenia zasądzonych na jej rzecz alimentów, a także że na skutek jego postępowania nie miała możliwości przystosowania się do życia; dochodzona przez nią kwota odszkodowania stanowi różnicę między kwotą zasądzonych alimentów, a kwotą, która została ściągnięta przez komornika.

Pozwany wniósł o oddalenie powództwa. Zarzucił, że to nie on jest ojcem powódki, i podał w wątpliwość twierdzenie powódki o jej złym stanie zdrowia, podniósł nadto, że powódka otrzymuje rentę inwalidzką i że wyszła za mąż, więc jej byt finansowy jest zabezpieczony.

Zaskarżonym wyrokiem Sąd Okręgowy oddalił powództwo oraz orzekł o kosztach pomocy prawnej udzielonej powódce z urzędu i przytoczył następujące motywy swego rozstrzygnięcia:

W 1983 r. pozwany pozostawał przez kilka miesięcy z żoną w faktycznej separacji i w tym okresie utrzymywał kontakty seksualne z E. W., która 8 maja 1984 r. urodziła powódkę, o czym go poinformował. Pozwany, który wówczas wrócił już do żony, napisał jej, że będzie wnosił o ustalenie ojcostwa. W odpowiedzi matka powódki odpisała mu, że skoro przejawia on taką postawę, nie będzie w ogóle wiedział o istnieniu P.. Pozwany, nie chcąc, by E. W. ingerowała w jego życie, dobrowolnie co miesiąc płacił do jej rąk na rzecz córki alimenty. Do roku 1999 z matką powódki kontaktował się tylko kilka razy, wyłącznie listownie. W jednym z listów E. W., która pozostawała wtedy w związku z innym mężczyzną, zaznaczyła, że nie życzy sobie jego kontaktu z dzieckiem. W 1999 r. pozwany uległ wypadkowi, wskutek czego zaprzestał pracy i przekazywania pieniędzy na utrzymanie powódki; E. W. wystąpiła wtedy przeciwko niemu w imieniu córki o alimenty. Kilka miesięcy po wypadku pozwany przeszedł na rentę, która nadal stanowi jego wyłączne źródło utrzymania.

Wyrokiem z dnia 18 listopada 1999 r. Sąd Rejonowy w W. ustalił ojcostwo J. W. w stosunku do powódki, nie przyznał mu władzy rodzicielskiej i zasądził od niego na rzecz córki alimenty po 250,-zł miesięcznie.

Wyrokiem z dnia 19 września 2001 r. kwota alimentów na rzecz powódki została podwyższona do 400,-zł miesięcznie, wyrok ten został jednak przez Sąd Okręgowy w W. zmieniony w ten sposób, że powództwo o podwyższenie alimentów zostało oddalone.

Wyrokiem z 21 lipca 2009 r. Sąd Rejonowy dla W. ustalił, że obowiązek alimentacyjny pozwanego względem powódki ustał z dniem 1 lipca 2008 r. Pomimo tego wyroku, egzekucja świadczeń alimentacyjnych z renty pozwanego była kontynuowana. W efekcie Sąd Rejonowy dla W. wyrokiem zaocznym z 23 marca 2010 r. zasądził od powódki na rzecz pozwanego zwrot alimentów i kosztów egzekucyjnych w kwocie 6245,11 zł.

W czasie trwania obowiązku alimentacyjnego pozwany wykonał kilka telefonów do szkół, w których uczyła się powódka, żeby dowiedzieć się czy ta kontynuuje naukę.

U powódki w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku zdiagnozowano depresję z agorafobią i zalecono jej uczęszczanie do szkoły ze specjalnym programem nauczania. Orzeczeniem z 18 października 2005 r. zaliczono ją do umiarkowanego stopnia niepełnosprawności, a kolejne orzeczenia z 9 listopada 2011 r. i 8 marca 2013 r. niepełnosprawność tę potwierdziły, przy ustaleniu, że datuje się ona od 9 maja 2000 r.

W przekonaniu powódki w dzieciństwie cierpiała ona z powodu braku ojca, że koleżanki jej żyją w pełnych rodzinach, a ojciec nie interesuje się nią; czuła się przez to gorsza od innych. Kiedy dowiedziała się, że pozwany dzwonił do jej szkoły ucieszyła się, traktując to, jako przejaw zainteresowania. Była rozczarowana, że dzwonił po to, aby dowiedzieć się, czy kontynuuje naukę. Sama nie szukała kontaktu z ojcem. Przebywając w Ośrodku (...) w W. dwukrotnie napisała do niego. Zgłaszała do niego pretensje, że pieniądze przekazuje jej matce, a nie jej samej, innym razem wysłała do niego kartkę zawierającą obraźliwe sformułowania. Nigdy nie widziała pozwanego.

Około 4 lat temu powódka wyszła za mąż, nie mieszka jednak z mężem i nie prowadzi z nim wspólnego gospodarstwa, nadal mieszka z matką. Cierpi na stany lękowe i natręctwa. Dolegliwości jej objawiają się tym, że boi się wychodzić z domu i boi się kontaktu z ludźmi.

Powódka nie pracuje i nie uczy się. Potrzebuje częściowo pomocy innej osoby.

Niewiarygodne były zeznania powódki, jakoby pozwany prześladował ją licznymi telefonami, podobnie nie było wiarygodne zeznanie pozwanego, jakoby tylko raz telefonował do szkoły, w której powódka się uczyła. Podobnie nie zasługiwały na wiarę zeznania powódki, jakoby pozwany śledził ją, pozostają one bowiem w sprzeczności z innymi jej zeznaniami o tym, że ojciec w żadnym stopniu się nią nie interesował.

Nie było podstaw do prowadzenia dowodu z opinii biegłego sądowego z zakresu pedagogiki (specjalności oligofrenopedagogika), o co wnioskował pełnomocnik powódki, gdyż to, czy ojcowskie zaniechania pozwanego miały wpływ na jej zdrowie psychiczne, jest bez znaczenia.

Podstawę roszczeń powódki stanowią normy art. 24 k.c. w związku z art. 448 k.c. (o zadośćuczynienie) i art. 415 k.c. (o odszkodowanie).

Powódka dochodząca ochrony swoich dóbr osobistych powinna wykazać, iż doszło do zagrożenia lub naruszenia jej istniejącego dobra osobistego. Dobra osobiste wymienia przykładowo art. 23 k.c. Są nimi m.in. zdrowie, wolność, cześć. Do dóbr osobistych w orzecznictwie zalicza się również więzi rodzinne.

Powódka upatruje naruszenia jej dóbr osobistych w zaniechaniu pozwanego, polegającym na nieinteresowaniu się jej losem i brakiem jakiegokolwiek kontaktu z nią, a jednocześnie czuje się skrzywdzona nękaniem jej przez pozwanego i śledzeniem jej.

Zaniechanie może być źródłem naruszenia dobra osobistego tylko wtedy, gdy na danej osobie ciążył obowiązek działania, którego treścią było chronienie określonego dobra osobistego i gdy niezrealizowanie tego obowiązku doprowadziło do zagrożenia lub naruszenia dobra osobistego. Trudno byłoby zasadnie twierdzić, że na pozwanym ciążył prawny obowiązek ochrony czci i godności powódki i że brak jego zainteresowania powódką dobra te naruszył. Wprawdzie każdy rodzic, nawet pozbawiony władzy rodzicielskiej, ma prawo i obowiązek kontaktu z dzieckiem, do wykonania tego obowiązku nie można jednak nikogo przymusić, a brak kontaktu z dzieckiem nie może być źródłem naruszenia jego godności i czci. Pozwany zaraz po urodzeniu się powódki został poinformowany przez jej matkę, że nie chce ona jego obecności w życiu córki, sama powódka też nie próbowała się z nim kontaktować, a dwa listy, które do niego wysłała, dotyczyły tylko żądań finansowych. Z tej przyczyny trudno czynić pozwanemu zarzut z powodu nieinteresowania się powódką. Nie bez znaczenie pozostaje i ta okoliczność, że pozwany miał wątpliwości co do swojego ojcostwa, a matka powódki nie doprowadziła do jego ustalenia przez pierwsze 15 lat jej życia. To, że pozwany nie traktował powódki jak córki, nie mogło naruszyć jej godności. Zachowania naruszające godność to takie, które przejawiają się w braku szacunku do określonej osoby, a tym nie brak zainteresowania. Powódka miała prawo pragnąć dojrzewać w pełnej i kochającej się rodzinie, nie można jednak rozpatrywać zachowania pozwanego jako naruszającego dobro w postaci więzi rodzinnych, te bowiem nigdy nie powstały. Matka powódki związując się z pozwanym wiedziała, że jest on żonaty i ma dwójkę dzieci, a ich znajomość była przelotna. Kiedy urodziła powódkę, nie spotykała się już z nim, a następnie żyła w konkubinacie z innym mężczyzną, pozwany wrócił zaś do żony. Z okoliczności, w jakich doszło do poczęcia powódki, wynika, że jej rodzice nie planowali założenia rodziny. Urodzenie się w określonych okolicznościach (w rodzinie pełnej czy rozbitej) pozostaje kwestią losową, na którą nie ma się żadnego wpływu, a wychowywanie się bez ojca, acz przykre i ciężkie dla dziecka, nie może być źródłem naruszenia jego dóbr osobistych i podstawą czyjejś odpowiedzialności. Naruszenia dóbr osobistych to na ogół działanie nakierowane na to, żeby wyrządzić komuś przykrość, a nie będące zbiegiem szeregu okoliczności. Stwierdzenie, że pozwany naruszył dobra osobiste powódki przez to, że nie dał jej miłości, której jak każde dziecko potrzebowała, byłoby uprawnione tylko wtedy, gdyby miał on prawny obowiązek darzenia jej takim uczuciem. Obowiązek wzajemnego wspierania się dzieci i rodziców, przewidziany w przepisach Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, jest jednak wyłącznie obowiązkiem moralnym, który jest nieegzekwowany.

Ocena, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych, dokonywana jest nie na podstawie subiektywny odczuć konkretnej osoby, ale w oparciu o czynniki obiektywne, niewątpliwie zaś każdy rozsądnie myślący człowiek uznaje, że wychowywanie się bez ojca nie może w żaden sposób wpływać na ocenę wartości człowieka, którego taka sytuacja dotknęła, a brak zainteresowania ze strony osób najbliższych, nie jest w stanie naruszyć niczyjej godności ani czci.

Dobra osobiste powódki, a w szczególności jej prawo do prywatności, mogłyby naruszać zachowania polegające na nękaniu czy śledzeniu jej, gdyby istotnie wystąpiły, jednak wykonanie kilku telefonów do szkół, w których uczyła się jej powódka, nie może być uznane za nękanie jej. Pozwany jako rodzic, a bardziej jako osoba zobowiązana do alimentacji, miał prawo wiedzieć, czy powódka kontynuuje naukę, a jego działania nie były nakierowane na dręczenie jej, ale na uzyskanie informacji o realizowaniu przez nią obowiązku szkolnego. Za nękanie nie może również być uznane złożenie wniosku o egzekucję, skoro było ono realizacją przyznanych pozwanemu praw i zmierzało do odzyskania należnej mu wierzytelności. Działanie w ramach porządku prawnego jest nadto okolicznością wyłączającą bezprawność.

Skoro działanie pozwanego nie mogło naruszać dóbr osobistych powódki, zbędnym było prowadzenie dowodu z opinii biegłego w celu ustalenia, czy choroba jej ujawniła się na skutek jego zaniechań i działań.

Roszczenie odszkodowawcze powódki wywodzone jest z niepłacenia przez pozwanego alimentów i stanowi sumę nie zapłaconych z tego tytułu kwot, wraz z odsetkami. Matka powódki wskazywała, że zasądzone od pozwanego alimenty były zbyt niskie, wskutek czego obie z córką żyły w ubóstwie.

Wyrokujące w sprawach o alimenty przeciwko pozwanemu sądy badały, jakie są usprawiedliwione potrzeby uprawnionej (powódki) oraz zarobkowe i majątkowe możliwości zobowiązanego (pozwanego) i na tej podstawie uznały, że wysokość obowiązku alimentacyjnego pozwanego ma wynosić 250,-zł miesięcznie, żądanie powódki zmierza zatem w istocie do podważenia treści prawomocnych wyroków, to zaś jest niedopuszczalne. Jeżeli natomiast pozwany miałby wobec powódki jakiekolwiek zaległości alimentacyjne, to kwoty te mogłyby być w dalszym ciągu od niego egzekwowane.

W tej sytuacji powództwo należało, jako bezzasadne, oddalić w całości.

Jako podstawę rozstrzygnięcia o wynagrodzeniu przyznanego powódce pełnomocnika z urzędu przywołał Sąd normy §6 pkt 6 w związku z §19 pkt 1 i 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu. Żądanie przez pełnomocnika podwójnej stawki kosztów wynagrodzenia było niezasadne, sprawa nie była bowiem szczególnie skomplikowana merytorycznie i nie wiązała się ze szczególnie zwiększonym nakładem pracy, a nadto §19 pkt 1 tego rozporządzenia umożliwia przyznanie adwokatowi najwyżej 150% stawki minimalnej.

W apelacji od opisanego wyżej wyroku powódka zarzuciła rażącą obrazę przepisów proceduralnych, w szczególności zaś norm art. 214 w związku z art. 224§1 k.p.c., art. 328§2 k.p.c., art. 231 k.p.c. w związku z art. 6 k.c., art. 217 w związku z art. 278 k.p.c. oraz art. 233§1 k.p.c. i art. 227 k.p.c., rażącą obrazę norm art. 23 k.c., art. 448 k.c. w związku z art. 6 k.c., art. 415 k.c. oraz §2 ust. 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu. W oparciu o te zarzuty wniosła o zmianę wyroku przez uwzględnienie jej powództwa w całości i zasądzenie na jej rzecz od pozwanego kosztów procesu oraz o zasądzenie na jej rzecz od pozwanego kosztów postępowania apelacyjnego, a w przypadku oddalenia apelacji – o zmianę punktu 2. wyroku przez zasądzenie od Skarbu Państwa na rzecz pełnomocnika z urzędu za udzieloną pomoc prawną wynagrodzenia w kwocie dwukrotności stawki minimalnej i o zasądzenie na rzecz pełnomocnika od Skarbu Państwa wynagrodzenia za pomoc prawną udzieloną w postępowaniu apelacyjnym; alternatywnie wniosła o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji. Wniosła także o dopuszczenie i przeprowadzenie w postępowaniu apelacyjnym dowodu z opinii biegłego z zakresu pedagogiki (oligofrenopedagogiki) i z zakresu psychiatrii na okoliczności przedstawione we wniosku złożonym w tym przedmiocie w postępowaniu pierwszoinstancyjnym.

Pozwany wniósł o oddalenie apelacji.

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:

Skierowana przeciwko orzeczeniu oddalającemu powództwo apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie. W szczególności zasadną nie mogło jej uczynić nazwanie przez jej Autora uchybień, jakich według niego dopuścić miał się Sąd Okręgowy, rażącymi. Ustawodawca nie uzależnił wszak żadnych skutków procesowych od tego, czy obraza przepisów miała charakter „zwykły”, cz też „rażący”, użycie tego wielkiego kwantyfikatora przez skarżącą, wskazujące na brak lepszych argumentów, było zatem zbędne.

Za najdalej idący zarzut uznać przyjdzie ten dotyczący obrazy art. 214 ( §1 ) k.p.c. oraz art. 224§1 k.p.c., z niego bowiem skarżąca wywodzi nieważność postępowania z przyczyn określonych w art. 379 pkt 5 k.p.c., zarzut ten jednak uznać przyjdzie za chybiony. Art. 224§1 k.p.c. stanowi, że przewodniczący zamyka rozprawę po przeprowadzeniu dowodów i udzieleniu głosu stronom. Nie ulega wątpliwości, że dowody w sprawie zostały przeprowadzone (to, czy wszystkie konieczne, jest kwestią odrębną), a udzielenie głosu stronom możliwe jest tylko wtedy, gdy strony (ich pełnomocnicy) obecne są na rozprawie. Skoro pełnomocnik powódki na wyznaczone w celu przeprowadzenia rozprawy posiedzenie w dniu 29 października 2014 r. się nie stawił, nieudzielenie mu głosu nie mogło stanowić żadnego uchybienia proceduralnego. Rozważenia zatem wymagało, czy nieuwzględnienie wniosku o odroczenie wyznaczonej na ten dzień rozprawy uchybiało normie art. 214§1 k.p.c., która stanowi, że rozprawa ulega odroczeniu między innymi wtedy, gdy nieobecność strony (jej pełnomocnika) wywołana jest nadzwyczajnym wydarzeniem lub inną znaną sądowi przeszkodą, której nie można przezwyciężyć. Odpowiedź na tak sformułowane pytanie musi być negatywna. Zawiadomienie o terminie pełnomocnik powódki z urzędu otrzymał w dniu 9 października 2014 r., a więc z wystarczającym wyprzedzeniem, by móc zaplanować czynności na ten dzień lub – w razie stwierdzenia niemożności pogodzenia licznych zapewne obowiązków zawodowych – zapewnić sobie zastępstwo czy to adwokata innego niż dotychczasowy substytut (adw. A. G.), stan którego (ciąża) musiał być już mu w dacie odbierania zawiadomienia o rozprawie znany, czy to (jak miało to miejsce na rozprawie w dniu 25 czerwca 2014 r.) aplikanta adwokackiego. Nie sposób zatem przyjąć, że nieobecność pełnomocnika w dniu 29 października 2014 r. wywołana była nadzwyczajnym wydarzeniem lub nieusuwalną przeszkodą, a tylko w takim przypadku Sąd miałby płynący z normy art. 214§1 k.p.c. obowiązek odroczenia rozprawy. W konsekwencji stwierdzić należy, że nie doszło do pozbawienia powódki możności obrony jej praw w rozumieniu art. 379 pkt 5 k.p.c., a więc zarzut nieważności postępowania jest bezzasadny.

Uchybienia normie art. 328§2 k.p.c. upatruje skarżąca w braku uzasadnienia pominięcia lub oddalenia wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego także z zakresu psychiatrii. Istotnie, tym akurat problemem Sąd Okręgowy się nie zajął, ale jawi się jako oczywiste, że u podstaw zaniechania prowadzenia wnioskowanego dowodu z opinii biegłego z zakresu psychiatrii legły te same przesłanki, które uzasadniały oddalenie wniosku o dowód z opinii biegłego z zakresu pedagogiki. Wytknięte uchybienie samo przez się nie mogło mieć zatem wpływu na treść zapadłego w sprawie rozstrzygnięcia. Mogłoby mieć na nie wpływ natomiast nieprzeprowadzenie dowodów z opinii biegłych obu specjalności, gdyby okoliczności, jakie te miały stwierdzić, miały dla niego istotne w rozumieniu art. 227 k.p.c. znaczenie. Trafnie jednak Sąd Okręgowy doszedł do przekonania, że okoliczności te są irrelewantne, słusznie zatem uznał, że prowadziłyby one jedynie do mnożenia kosztów i do przedłużania postępowania. W tym kontekście za bezzasadny uznać też przyjdzie podniesiony w apelacji zarzut naruszenia art. 217 k.p.c. w związku z art. 278 k.p.c. W konsekwencji nie zasługiwał na uwzględnienie wniosek powódki o dopuszczenie i przeprowadzenie w postępowaniu apelacyjnym dowodu z opinii biegłych.

Chybiony jest zarzut obrazy art. 231 k.p.c., zwłaszcza w związku z art. 6 k.c., który normuje jedynie rozkład ciężaru dowodu. Art. 231 k.p.c., który wprowadza możliwość ustalenia faktów w drodze domniemania faktycznego ( praesumptionis), czyli wysnucia wniosków z faktów już ustalonych, dawał Sądowi Okręgowy możliwość przyjęcia, że powódka nie była zainteresowana kontaktami z pozwanym, z tej przyczyny, że przez wszystkie lata napisała do niego tylko dwa listy, która to okoliczność wynika wprost z zeznań samego pozwanego. Podkreślić należy nadto, że ani ona, ani jej matka nie szukały z pozwanym kontaktów tak długo, jak długo przekazywał on im pieniądze, co też świadczy o braku potrzeby osobistego kontaktu powódki z ojcem. Ostatecznie jednak okoliczność ta pozbawiona jest znaczenia wobec prawidłowego (o czym dalej) przyjęcia przez Sąd Okręgowy, że prawo do kontaktów osobistych z rodzicem i do jego miłości nie mieści się w katalogu dóbr chronionych przez normę art. 23 k.c.

Art. 233§1 k.p.c., obrazę którego zarzuca skarżąca, reguluje sposób oceny dowodów pod kątem ich wiarygodności lub mocy dowodowej, pozostawiając w tym zakresie sądowi orzekającemu pełną swobodę, byle ocena ta nie sprzeciwiała się zasadom logiki lub doświadczenia życiowego. W dokonanej przez Sąd Okręgowy ocenie uchybienia zasadom logiki i doświadczenia życiowego nie sposób się dopatrzyć. Trafnie w szczególności doszedł Sąd ten do przekonania, że zeznania powódki, jakoby celem pozwanego było jedynie jej dręczenie. Intencje osoby podejmującej jakieś działania nie mogą, co do zasady, dowodzone być zeznaniami innych osób, stąd zeznanie powódki, przedstawiające jej subiektywne przekonanie o intencjach pozwanego (względnie – być może – motywowane celem procesowym), nie może być podstawą ustaleń co do faktów. Intencję taką można by najwyżej domniemywać, ale okoliczności sprawy jednoznacznie wskazują, że celem telefonów pozwanego do szkół, do których uczęszczała powódka, było uzyskanie informacji, czy kontynuuje ona naukę, to bowiem miało znaczenie dla jego obowiązku alimentacyjnego. Co się z kolei tyczy przyjęcia przez Sąd Okręgowy, że działania pozwanego nie mogły być przyczyną rozstroju zdrowia powódki ani naruszać jej dóbr osobistych (pkt I.5.b zarzutów apelacyjnych), to nie mieści się ono w dyspozycji art., 233§1 k.p.c., są to bowiem tylko wnioski wysnute z ustalonych faktów bądź w postaci odmowy uznania pierwszej z tych okoliczności za wykazaną, bądź – w zakresie drugiej z nich – w postaci stwierdzenia braku podstaw do uznania zachowań pozwanego za mieszczące się w dyspozycji art. 23 k.c. Konkluzje te Sąd Apelacyjny akceptuje.

Wobec bezzasadności zarzutów proceduralnych, w założeniu skierowanych przeciwko poczynionym w sprawie ustaleniom, Sąd Apelacyjny ustalenia te może w pełni podzielić i uznać za własne.

Na tle prawidłowych ustaleń równie prawidłowo zastosował Sąd Okręgowy prawo materialne.

Trafnie i bez jakiejkolwiek obrazy art. 415 k.c. doszedł Sąd ten do przekonania, że w sprawie brak jest przewidzianych w tej normie przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanego. Przede wszystkim nie wykazała powódka zaistnienia po jej stronie szkody, którą rozumie jako sumę nieuzyskanych od pozwanego alimentów. Wysokość należnych powódce alimentów określana była przez orzekające w tej kwestii sądy, które zasądziły z tego tytułu konkretne świadczenia i oddaliły roszczenia zbyt daleko idąc, stosując normy art. 135§1 k.r. i op. oraz art. 138 k.r. i op., czyli badając usprawiedliwione potrzeby powódki oraz majątkowe i zarobkowe możliwości pozwanego, a także to, czy nie zaistniała uzasadniająca zmianę orzeczenia o obowiązku alimentacyjnym zmiana stosunków. Oczywiste jest, że nie może ona obecnie domagać się za okres miniony kwot wyższych od zasądzonych alimentów, traktując ich niepłacenie jako źródło szkody i deliktu; podobnie nie może jako szkody traktować niewyegzekwowanej sumy zasądzonych alimentów, jeśli jakaś zaległość bowiem w ogóle istnieje, możliwe jest jej egzekwowanie. Brak jest też drugiej przesłanki odpowiedzialności deliktowej pozwanego, jaką jest bezprawne i zawinione działanie (zaniechanie), nie miał on bowiem prawnego obowiązku świadczyć ponad to, co zostało od niego zasądzone, nie odpowiada on także za ewentualną bezskuteczność egzekucji.

Zarzut obrazy art. 448 k.c. rozpatrywany być musi w kontekście unormowań regulujących ochronę dóbr osobistych, tylko bowiem w razie ich naruszenia możliwe byłoby żądanie opartego na tym przepisie zadośćuczynienia, rozważyć zatem należało, czy zachowanie powoda dobra osobiste powódki naruszało. Zawarte w uzasadnieniu apelacji obszerne wywody na tym tle nie przekonują, i to nie tylko dlatego, że oparte są one na dowolnie i jednostronnie, sprzecznie z ustaleniami Sądu, skonstruowanym stanie faktycznym. Powtórzyć zatem w tej kwestii tylko wypadnie, że telefony pozwanego do placówek oświatowych, w których przebywała przed laty powódka, nie były naruszającym którekolwiek z jej dóbr osobistych nękaniem, i że te jego zachowania nie mogą rodzić po jej stronie żadnego z przewidzianych w art. 24 k.c. roszczeń, w tym w szczególności tego określonego w zdaniu trzecim art. 24§1 k.c., odsyłającym do art. 448 k.c. Powtórzyć także, w ślad za Sądem Okręgowym należy, że brak zainteresowania kimś sam przez się czci i godności tego kogoś naruszyć nie może. Głębszych rozważań w tej sytuacji wymagało jedynie to, czy brak zainteresowania ze strony pozwanego powódką i nieokazywanie jej uczuć ojcowskich naruszyć mogło inne jej dobro, mianowicie jej prawo do więzi rodzinnej.

Katalog chronionych w świetle art. 23 k.c. dóbr osobistych nie jest zamknięty, a ocenę, czy jakaś wartość ma charakter wskazanego w tej normie dobra osobistego, ustawodawca pozostawił sądom. Orzecznictwo, w ostatnim zwłaszcza czasie, wykazuje tendencję (według niektórych autorów – wręcz nadmierną) do rozszerzania katalogu chronionych dóbr osobistych także na te, które uprzednio za takie nie były uznawane. Rodzi się zatem pytanie, czy wynikające z Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego obowiązki rodzica względem dziecka (i odpowiadające im prawa tego dziecka) konstruują jakieś przysługujące temu dziecku i związane z jego osobą dobro podlegające ochronie prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Odpowiedź na tak skonstruowane pytanie musi być negatywna, nie da się bowiem zadekretować prawa do szczęścia i miłości, choć niewątpliwie każdy człowiek szczęścia i miłości by pożądał. Uczucia między ludźmi, nawet najbliższymi krewnymi, są wypadkową wielu czynników i zależą, między innymi, od ich stosunków z pozostałymi członkami rodziny, od fizycznej bliskości lub fizycznego dystansu, od cech ich charakteru i wielu innych. Z tej przyczyny życie rodzinne z natury rzeczy obarczone jest ryzykiem konfliktu czy zapomnienia. Ma to zwłaszcza miejsce, jak trafnie wskazał Sąd Okręgowy, w przypadku dziecka urodzonego poza stałym związkiem jego rodziców (sformalizowanym, czy też nie), kiedy ci żyją w rozłączeniu i kiedy między jednym z nich a dzieckiem nie zdążyły się wykształcić wynikłe z bliskości więzi.

Skoro prawo powódki do uczuć pozwanego i do zainteresowania z jego strony nie jest podlegającym ochronie cywilnoprawnej dobrem osobistym, o jakim mowa w art.23 k.c., nie powstało po jej stronie za nieokazywanie uczuć i za brak zainteresowania roszczenie przewidziane w zdaniu trzecim art. 24§1 k.c. w związku z art. 448 k.c. o zadośćuczynienie. W tej sytuacji, bez wnikania już w to, czy takie postępowanie powoda zgodne było z prawem, uznać należy, że także powództwo zadośćuczynienie słusznie przez Sąd Okręgowy zostało oddalone.

Wobec zaistnienia podstaw do oddalenia apelacji zaktualizowała się te jej część, która obejmuje zaskarżenie orzeczenia o wynagrodzeniu pełnomocnika z urzędu powódki. Orzeczenie to jednak zaskarżone być mogło oddzielnym zażaleniem przez samego pełnomocnika (działającego we własnym imieniu), nie zaś przez stronę, w imieniu której pełnomocnik działa. Skoro zatem skierowany przeciwko postanowieniu w przedmiocie wynagrodzenia pełnomocnika środek odwoławczy wniesiony został przez samą stroną, uznać należy, że pochodzi on od osoby nie uprawnionej, to zaś rodzi konieczność jego odrzucenia. Obojętne w tej sytuacji staje się, że środek ów w części, w jakiej zmierza do uzyskania przez pełnomocnika wynagrodzenia przenoszącego dopuszczalne 150% stawki minimalnej, jest oczywiście bezzasadny.

Z powyższych względów Sąd Apelacyjny na podstawie art. 385 k.p.c. oraz art. 397§2 w związku z art. 373 k.p.c. i art. 370 k.p.c. orzekł jak w sentencji.

O wynagrodzeniu pełnomocnika z urzędu za czynności w postępowaniu apelacyjnym orzeczono na podstawie §13 ust 1 pkt 2 w związku z §6 pkt 6 i w związku z §2 ust. 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu.

Dodano:  ,  Opublikował(a):  Barbara Panek
Podmiot udostępniający informację: Sąd Apelacyjny w Katowicach
Osoba, która wytworzyła informację:  Piotr Wójtowicz,  Joanna Kurpierz ,  Ewa Solecka
Data wytworzenia informacji: